
Trening bez planu. System, który buduje niezniszczalnych zawodników
2026-03-21
Jak złamać 5 godzin na połówce Ironmana? Rozmowa z Pawłem Fornalskim
2026-07-28Są takie weekendy, po których człowiek wraca zmęczony, niewyspany, z telefonem pełnym zdjęć, filmów i wiadomości od zawodników. I właśnie wtedy przypomina sobie, dlaczego w ogóle zaczął to robić.
Taki był dla mnie Sieraków.
Weekend pełny ścigania. Mistrzostwa Polski na dystansie 1/2 Ironman, starty na 1/4 i 1/8, mnóstwo emocji, rozmów, wsparcia na trasie i jeszcze więcej powodów do dumy.
Wyniki, które cieszą
Największe gratulacje należą się Pawłowi, który został wicemistrzem Polski w kategorii M50 na dystansie 1/2 Ironman. Do tego wywalczył kwalifikację na Mistrzostwa Świata w Abu Dhabi.

To nie był przypadek. To efekt wielu miesięcy konsekwentnej pracy. Takie wyniki się nie zdarzają. Takie wyniki się wypracowuje. W sumie to już 3 lata razem pracuemy 🙂
Ogromny szacunek również dla Marka, który wywalczył 3. miejsce w kategorii M60. Szczególnie, że dwa dni przed startem zaliczył wypadek. Mimo przeciwności stanął na starcie i walczył do końca.

Kolejnego dnia na dystansie 1/4 Ironman:
- Ania Szałas wygrała kategorię K40,
- Justyna zajęła 2. miejsce w K45.
Poza Sierakowem także było mocno:
- Grzesiek wygrał swoją kategorię wiekową w Rzeszowie na 1/4IM
- Kaśka zdobyła 3. miejsce w swojej kategorii, na 1/8IM
- Renia wygrała bieg na 10 km w Nysie w swojej kategorii
Ale najbardziej cieszy mnie coś innego

Oczywiście podium robią wrażenie. Jednak jako trener najbardziej cieszę się z rzeczy, których nie widać w tabelach wyników.
Widzę, jak procentują wspólne obozy. Widzę lepszą technikę rowerową, pływacka i strategię rozgrywania biegu i odżywiania. Widzę większą świadomość jazdy na rowerze. Widzę zawodników, którzy wreszcie potrafią kontrolować wyścig zamiast walczyć o przetrwanie.
I widzę, że materiały, które regularnie wrzucam na platformę, naprawdę pomagają.
To było widać na trasie.

Progres, którego nie da się nie zauważyć
Na samej ćwiartce zawodnicy poprawiali swoje wyniki od 8 do nawet 19 minut. Co ważne – mówimy o trudnej trasie, a nie o szybkim i płaskim wyścigu.
Jeden z zawodników napisał po starcie:
„Między olimpijką a tą ćwiartką była kolosalna różnica trasy, a mimo to poprawiłem wynik o 19 minut.”

Inny:
„Na początku marzyłem o złamaniu 6 godzin. Teraz realny czas wyszedł 5:18.”
Takie wiadomości zawsze cieszą najbardziej.
Bo za każdym wynikiem stoi człowiek, który jeszcze kilka miesięcy temu miał wątpliwości, czy da radę.

Debiuty, które dają satysfakcję
Było też sporo debiutów.
I to właśnie oni często pokazują największą odwagę.
Jeden z zawodników po swoim pierwszym starcie napisał:
„Bałem się najbardziej roweru, wiatru i zjazdów. Ale jestem super zadowolony. A spokój w Twoim głosie na filmach działał na mnie jak balsam.”
Takie słowa mają dla mnie ogromną wartość.
Bo trening to nie tylko liczby, waty, tempo czy tętno.
To również pewność siebie i spokój na starcie.

Nie tylko sukcesy, ale też nauka
To był również weekend pełen obserwacji.
Niektóre osoby straciły cenne minuty przez błędy w strefach zmian.
Ktoś zgubił rytm przez problemy żołądkowe.
Ktoś inny miał problemy sprzętowe.
I bardzo dobrze.
Bo właśnie takie sytuacje uczą najwięcej.
Postaram się nagrać materiał dla Was z moimi obserwacjami:
- co działało najlepiej,
- gdzie uciekły najłatwiejsze minuty,
- co możemy poprawić przed kolejnymi startami.
Bo każdy wyścig to nie tylko wynik.
To także materiał do dalszego rozwoju.

Ludzie tworzą ten team
Dziękuję wszystkim zawodnikom.
Dziękuję supportom.
Dziękuję ekipie kamperowej.
Dziękuję grupie na WhatsAppie, która przez cały weekend żyła każdym startem. Musimy zintergrować 4 grupy w jakiś sposób na dniach 🙂
Dziękuję wszystkim kibicom na trasie.
Takie wyniki nigdy nie są dziełem jednej osoby.
To efekt pracy całej społeczności.
Ogromną frajdę sprawiło mi również poznanie wielu zawodników osobiście. Z częścią współpracujemy od lat, a dopiero teraz mieliśmy okazję spotkać się twarzą w twarz.



Wisienka na torcie
Na koniec coś osobistego.
Nagrody wręczał Chris McCormack.
Kilkanaście lat temu był jednym z ludzi, którzy inspirowali mnie do wejścia w świat triathlonu.
Miło było spotkać go po latach już z zupełnie innej perspektywy.

Co dalej?
Nie zwalniamy.
Przed nami wiele startów a kolejne na których będę to:
- Ironman Warsaw
- Bydgoszcz
- Malbork
Pracujemy dalej, rozwijamy się dalej i zbieramy kolejne doświadczenia.
Dziękuję wszystkim za ten weekend.
Było naprawdę dobrze.




